„Zapach – niewidzialny kod”

To bodaj najbardziej oryginalna wystawa, jaką zdarzy się Wam… wąchać. Zapach i wszystko, co powinniście o nim wiedzieć, zgromadzono na niewielkiej przestrzeni jednej z sal Centrum Nauki Kopernik. Nie jest to może nic specjalnie nieoczekiwanego, że wystawę „Zapach – niewidzialny kod” gości akurat CNK, o którym głośno jest już od momentu jego powstania – oczywiście głównie z powodu nowatorskiego podejścia tej instytucji do nauki i otaczającego nas świata. W ten temat doskonale wpisuje się historia i sposoby upiększania naszych ludzkich woni.
Aranżacja wystawy - ulotna i zwiewna jak sam zapach, fot. W. Jaskólska

Aranżacja wystawy – ulotna i zwiewna jak sam zapach, fot. W. Jaskólska

Twórcy wystawy muszą doskonale zdawać sobie sprawę z tego, jak ważne jest pierwsze wrażenie. Już od wejścia do niewielkiej sali uderza zwiewność aranżacji, osiągnięta dzięki zamontowaniu płacht białego materiału przy suficie i na ścianach. Doskonale współgra to z tematyką wystawy, przywodząc na myśl ulotność i zwiewność zapachów perfum. Jednocześnie ścianki działowe z zadrukowanych tkanin dzielą ekspozycję na wyraźne sekcje i są wykorzystane jako tablice opisujące poszczególne elementy. Byłam miło zaskoczona tak klarownym układem wystawy i w ogóle panującym na niej porządkiem – zarówno w ustawienia eksponatów, jak i logicznego ciągu narracji.

Pierwszym eksponatem, na jaki trafiają zwiedzający, jest  „kyphi” – stożek tłuszczu nasączonego wonnymi olejkami, który zamożni Egipcjanie nakładali na swoje peruki podczas wystawnych uczt. Sama idea zaskakuje, natomiast musiało być to wyjątkowo skuteczne. Fantastyczną właściwością tego eksponatu jest możliwość powąchania Egipcjanki. Kyphi pachniało moim zdaniem wyjątkowo atrakcyjnie.

Kyphi - perfumy Egipcjan, fot. W. Jaskólska

Kyphi – perfumy Egipcjan, fot. W. Jaskólska

W pierwszej części wystawy możemy prześledzić całą historię tworzenia i używania perfum – od wspomnianych wyżej pomysłów starożytnych Egipcjan, przez greckie i rzymskie wynalazki, nowożytne perfumowane rękawiczki aż po współczesne wody toaletowe wyposażone w atomizery.  Wszystkie eksponaty pochodzą z kolekcji, którą zgromadziła Katarzyna Sosenko, autorka wystawy. Przebogate zbiory flakoników, buteleczek zachwycają urodą i oryginalnością (zwłaszcza barokowe flaszeczki z kolorowego szkła!), ale stanowią one jedynie tło i ilustrację narracji przedstawionej na tkaninowych afiszach oraz samych zapachów, unoszących się w całej sali…

Greckie pojemniki na perfumy, fot. W. Jaskólska

Greckie pojemniki na perfumy, fot. W. Jaskólska

Barokowa mini-buteleczka, fot. W. Jaskólska

Barokowa mini-buteleczka, fot. W. Jaskólska

Jak się okazuje, każda epoka miała swój własny zapachowy hit. Dzięki współpracy z kreatorami perfum – Dominique Ropion, Danielą Andrier oraz Władysławem Brud i zespołem Polleny Aromy – twórcom wystawy udało się zaprezentować publiczności odtworzone historyczne zapachy, które cieszyły nosy starożytnych Egipcjan (kyphi), Rzymian (foliatum,), średniowiecznych królów (Woda Królowej Węgier), cesarzowej Marii Teresy (woda kolońska Fariny) czy paryżan początku XX wieku (słynne Chanel No 5). Przy każdym stanowisku zamontowano urządzenie, z którego po naciśnięciu guzika, ulatnia się delikatny zapach opisujący daną epokę, zaprezentowaną przez pryzmat flakoników na wonności i innych związanych z zapachem przedmiotów. A która epoka pachniała najlepiej?

Godna oprawa - kryształowe flakoniki ze srebrnymi korkami, fot. W. Jaskólska

Godna oprawa – kryształowe flakoniki ze srebrnymi korkami, fot. W. Jaskólska

Flakony perfum godnych króla, fot. W. Jaskólska

Flakony perfum godnych króla, fot. W. Jaskólska

Ze wszystkich epok, mi osobiście najbardziej przypadł do gustu starożytny Rzym z przepięknym foliatum. Ale polecam również wypróbowanie wzmiankowanej już kyphi – mimo niezbyt atrakcyjnej formy, pachniała całkiem przyjemnie.

Gorzej sprawa miała się z czasami późniejszymi… Legendy o przepełnionym fekaliami Wersalu i wszach w perukach mówią same za siebie. Ratunkiem na te problemy miały być oczywiście perfumy. I tak powstała między innymi „Eau de Cologne” – uniwersalny zapach używany zarówno przez kobiety, jak i mężczyzn, który w zasadzie do dziś jest używany. Od początków XVIII wieku! Był tak popularny, że powstawały nawet specjalne skrzyneczki podróżne do przewożenia butelek tego specyfiku.

Hit XVIII wieku - "Eau de Cologne", fot. W. Jaskólska

Hit XVIII wieku – „Eau de Cologne”, fot. W. Jaskólska

Nie mogło oczywiście zabraknąć również eksponatów związanych z zupełnie nową erą w perfumiarstwie. Mowa tutaj o słynnych kreatorach mody z pierwszej połowy XX wieku, którzy zaczęli wykorzystywać do produkcji perfum własnych marek syntetyczne składniki, co pozwoliło upowszechnić towar do tej pory wyjątkowo luksusowy. Warto również zwrócić uwagę na uproszczenie form flakonów i butelek sygnowanych prze Coco Chanel czy Guerlaina.

Perfumy z epoki Coco Chanel, fot. W. Jaskólska

Perfumy z epoki Coco Chanel, fot. W. Jaskólska

Zdecydowanie największe triumfy święci część wystawy poświęcona kwestii tworzenia perfum. Przy długim stole oprócz informacji o najbardziej popularnych składnikach zapachowych, zawarto również krótki ich opis. Myślę, że pochodzenie przynajmniej niektórych z nich Was zaskoczy, a piżmo jest tutaj najmniej oryginalne… Atrakcją, która najbardziej przyciąga zwiedzających do tego eksponatu, jest możliwość powąchania poszczególnych elementów ulubionych kompozycji zapachowych. Wykorzystanie w tym celu papierowych pasków wykorzystywanych w drogeriach tylko dodaje klimatu „Warsztatowi perfumiarza”. Ponadto można ocenić kolor i konsystencję każdego płynu.

Co siedzi w Twoich perfumach?, fot. W. Jaskólska

Co siedzi w Twoich perfumach?, fot. W. Jaskólska

Informacje o sposobach komponowania i produkowania perfum uzupełniają dwa filmy zapętlone na niezależnych ekranach w zacisznym kąciku, urządzonym niczym futurystyczny buduar. Białe draperie, miękkie pufy i film o produkcji olejku różanego w początkach XX wieku oraz współcześnie – kto by się nie skusił?

Najbardziej zawiodła mnie jednak ekspozycja poświęcona zapachom miasta, czyli zapachowa mapa Berlina. Rozumiem, że badania nad zapachem strachu, kebaba czy poszczególnych dzielnic może być istotny dla np. psychologów, a biotechnologia osiąga coraz większe sukcesy na polu utrwalania zapachu. Niestety jednak, artystyczna wizja i dosyć enigmatyczny opis na planszy nie były wstanie przekazać mi żadnej informacji na temat celu, sposobu i wyników prowadzenia takich prac. „Zapach – niewidzialny kod”? Cóż, historię przedstawiono tutaj świetnie, natomiast jeśli chodzi o kwestię komunikacji przy pomocy zapachu, bez uzupełniającego wystawę katalogu się nie obędzie…

Produkcja perfum dawniej i dziś, fot. W. Jaskólska

Produkcja perfum dawniej i dziś, fot. W. Jaskólska

Jeżeli podobnie jak ja mieliście nieuchwytne poczucie przesytu wszystkim, co oferuje „Kopernik” i sądziliście, że widzieliście tutaj już wszystko, to ta wystawa będzie dla Was mimo wszystko miłym zaskoczeniem. Tym bardziej, że jej obejrzenie zajmuje zaledwie pół godziny, a wizytę można połączyć np. z odwiedzeniem planetarium i sprawdzeniem, co zmieniło się na wystawach stałych. Ogromną frajdą jest odkrywanie, co siedzi w używanych na co dzień perfumach, kolekcja wyjątkowych flakonów cieszy oczy, a całość bardzo zgrabnie i nowatorsko ujmuje temat, którym raczej rzadko się zajmują instytucje kultury.

 

Centrum Nauki Kopernik, 22.11.2013 – 19.01.2014

Więcej o wystawie można przeczytać tutaj.

 

Adres:

Centrum Nauki Kopernik

Pomieszczenie „Akwarium”, 1 piętro CNK

Wybrzeże Kościuszkowskie 20
00-390 Warszawa

Tel: 22 596 41 00
E-mail: info@kopernik.org.pl

About Wioleta Jaskólska

Absolwentka Instytutu Archeologii Uniwersytetu Warszawskiego, założycielka SKN Hanza. Zainteresowana okresem wędrówek ludów i wczesnym średniowieczem, głównie w basenie Morza Bałtyckiego, a także zastosowaniem geodezji w archeologii. Inspektor ochrony zabytków, a w wolnych chwilach nałogowy "zwiedzacz"