Białoruś, Zaosie – Muzeum-Folwark Mickiewiczów w Zaosiu

Gdzie urodził się Mickiewicz? Dla historyków nie jest to do końca jasne, gdyż jedyny pewny dokument mówiący o tym fakcie – akt chrztu – nie wspomina miejsca narodzin. Mogło się to wydarzyć w Nowogródku, jednak większość badaczy skłania się do poglądu, że to właśnie Zaosie było świadkiem pierwszych chwil tego polsko-litewsko-białoruskiego wieszcza narodowego.
Dworek w Zaosiu, fot. W. Jaskólska

Dworek w Zaosiu, fot. W. Jaskólska

Napoleon Orda, Dworek Mickiewiczów w Zaosiu, źródło: wikipedia

Napoleon Orda, Dworek Mickiewiczów w Zaosiu, źródło: wikipedia

Jak już mogliście przeczytać tutaj, we wpisie o Muzeum w Nowogródku, rodzina Mickiewiczów przeniosła się do miasta, kiedy przyszły poeta miał kilka lat. Wcześniej mieszkali oni na folwarku w Zaosiu. Posiadłość odziedziczył po swoim stryju Mikołaj Mickiewicz, ojciec Adama, a po zakupieniu ziemi w Nowogródku pod budowę nowego domu, przekazał prawa do Zaosia swojej siostrze Barbarze i jej mężowi, Wincentemu Stypułkowskiemu. Folwark pozostał jednak na zawsze „krajem lat dziecinnych” dla Adama i jego braci, gdyż spędzali tutaj jako dzieci niemal wszystkie wakacje, a i później często odwiedzali swoją ciotkę i jej męża. Jeśli chcecie wiedzieć, co łączy Zaosie ze znanym z kart epopei Soplicowem, polecam ciekawy filmik:

Niestety folwark nie miał szczęścia i już pod koniec XIX w. dworek był w opłakanym stanie. Obrazu zniszczenia dopełniła I wojna światowa. W okresie dwudziestolecia międzywojennego po zabudowaniach niemal nie było śladu i tylko Wojsko Polskie wystawiło w tym miejscu obelisk ku czci Adama Mickiewicza. Przez kolejne dziesięciolecia dom rodzinny poety porastały łany pszenicy i dopiero w latach 90. XX w., z okazji 200 rocznicy narodzin Mickiewicza, przystąpiono do odbudowy budynku mieszkalnego i zabudowań gospodarczych. W przeciwieństwie jednak do późniejszych aktów barbarzyńskich „rekonstrukcji” zabytkowych obiektów na Białorusi, ten powstał w oparciu o szczegółowe badania archeologiczne, ryciny (m.in. Napoleona Ordy) oraz wspomnienia osób, które ten obiekt widziały na własne oczy. Wszystkie te wysiłki nagrodzone zostały powstaniem jednego z najbardziej urokliwych miejsc, jakie zobaczyliśmy w tym kraju.

Zaosie

„Pozwól, miły, że poczęstuję Cię trunkiem”, fot. A. Jaskólska

Do samego muzeum-skansenu trafić było dość trudno, a przy wjeździe na parking powitała nas przewrócona tablica informacyjna, a samo miejsce sprawiało wrażenie opuszczonego. Przerażeni wizją zamkniętego muzeum, do którego specjalnie jechaliśmy tyle kilometrów, podeszliśmy do drzwi. A w nich przywitała nas… przemiła opiekunka tego miejsca. Całe szczęście, że język białoruski możemy w miarę zrozumieć, bo nasza przewodniczka miała nam wiele ciekawych rzeczy do powiedzenia. To dobry duch całego folwarku, a co ważne – jest osobą całkowicie nienarzucającą się zwiedzającym.

Drugim przemiłym zaskoczeniem okazały się szlacheckie stroje z epoki „Pana Tadeusza”, które (za darowiznę „co łaska” na rzecz muzeum) można było przymierzyć i w pełnym rynsztunku, idealnie wpasowując się w ducha epoki, zajrzeć do każdego kąta dworku. I tu kolejne zaskoczenie – wszystkich przedmiotów można dotknąć, na krzesłach usiąść, przejrzeć ręczniki i bieliznę, otworzyć szafki. A to nie bez powodu…

Zaosie

Gabinet poety – dawna bawialnia, fot. P. Jaskólski

Zaosie

Buduar zwany „Pokojem Zosi”, fot. P. Jaskólski

Otóż cały dworek urządzony jest „w stylu” Soplicowa. Kolejne sale odtwarzają pomieszczenia znane nam z kart naszej epopei narodowej, a ich wyposażenie jest w całości wykonane w ciągu ostatnich kilkunastu lat przez liczne grupy rękodzielników, odtwórców historycznych i rzemieślników (również z Polski – np. męski strój wykonano w Warszawie i ofiarowano Muzeum w Zaosiu) na wzór przedmiotów z przełomu XVIII i XIX w. Jedyne oryginalne eksponaty to kilka fragmentów naczyń w gablocie przy wejściu, pochodzących z wykopalisk archeologicznych prowadzonych przed odbudową folwarku. To dlatego nikt wam tu nie krzyknie nad uchem: „Nie dotykać!”. Wręcz przeciwnie – pani kustosz zachęca do zrobienia sobie sesji zdjęciowej przy stole w jadalni za biurkiem w „pracowni poety” (która kiedyś pełniła funkcję bawialni, gdzie podobno przyszedł na świat Adam Mickiewicz), w kuchni czy też improwizując scenę gry na pianinie w kobiecym buduarze (wzorowanym na pokoiku Zosi).

Zaosie

Wolelibyście nie słyszeć tej muzyki…, fot. A. Jaskólska

Zaosie

Ziołowe i nalewkowe zaplecze każdego szlacheckiego dworu, fot. W. Jaskólska

Zaosie

Kuchnia we dworku zdominowana przez piec, fot. W. Jaskólska

Przede wszystkim jednak jest to doskonałe miejsce do przestudiowania przedmiotów związanych z funkcjonowaniem przykładowego folwarku tuż po rozbiorach Polski. Jest tu niemal wszystko – od instrumentów i przyborów do pisania, przez samowar, karafki i zastawę stołową, aż po kołowrotek, maselnicę i warsztat tkacki. W dodatku zbiory cały czas się powiększają Jednym słowem: wszystko czego może potrzebować gospodyni w takim domu.

Zaosie

Samowar wydaje się być nieodłącznym elementem szlacheckich rytuałów w XIX w., fot. P. Jaskólski

Zaosie

Dbałość o detal z epoki idealnie nadaje historyczny klimat w całym dworku, fot. W. Jaskólska

Niemniej ciekawe jest otoczenie dworku – ze stajnią, pobliską łaźnią, a przede wszystkim spichlerzem z pokojem na stryszku, gdzie zatrzymywał się Adam Mickiewicz podczas szkolnych wakacji. Obok łóżka na biureczku leży „Oda do młodości”, a stojący w kącie podróżny kuferek przypomina o zbliżającej się podróży. I wszystko to w otoczeniu szumiących pól, śpiewu skowronka i błękitnego nieba – trudno wyobrazić sobie bardziej sielską scenerię.

Zaosie

Folwark to również zabudowania i ogród – z polskimi akcentami, fot. W. Jaskólska, P. Jaskólski

Byłoby nieskazitelnie i beztrosko, gdyby nie brak funduszy na rozwój, a przede wszystkim niewielka liczba gości, którzy odwiedzają to miejsce. To głównie polskie wycieczki, a zdarzają się one dość rzadko. Niestety, Muzeum jest chyba jedynym miejscem w całej miejscowości, gdzie prócz zwierząt gospodarczych ciężko uświadczyć żywego ducha, a większość domów coraz bardziej chyli się ku ziemi. Dlatego tym bardziej namawiamy – gdy będziecie w nowogródzkiej stronie – odwiedźcie Zaosie.

Zaosie

Szlachcic na zagrodzie, fot. A. Jaskólska

Współczesne Zaosie, fot. W. Jaskólska

Współczesne Zaosie, fot. W. Jaskólska

Dojazd:

Do Zaosia w zasadzie nie da się dojechać inaczej niż samochodem, a i w ten sposób dość ciężko jest trafić. Z autostrady M1 należy zjechać w drogę nr P5 na Nowogródek, jednak w samym centrum miejscowości Колдычава trzeba skręcić w prawo (tutaj jeszcze są kierunkowskazy na Muzeum w Zaosiu). Zaosie leży po prawej stronie tej drogi i jest typową wsią o zabudowie ulicowej. Po dojechaniu do niego nie przerażajcie się brakiem jakichkolwiek drogowskazów czy osób, które można spytać o drogę. Zaosie należy minąć, a Folwark Mickiewiczów leży po lewej stronie ulicy, przy której skupiona jest zabudowa miejscowości. Przed samym Folwarkiem znajduje się spory parking, a że zwykle nie ma zbyt wielu zwiedzających, miejsce do parkowania spokojnie można znaleźć.

Godziny otwarcia:

środa-niedziela: 10:00-17:00
poniedziałek-wtorek: zamknięte

Ceny biletów:

Wstęp do muzeum jest płatny na zasadzie „cegiełki” – co łaska. Można w jej ramach zakupić publikację lub tomik wierszy.

Adres:

Muzeum-Folwark Mickiewiczów „Zaosie”
Музей-сядзіба Міцкевічаў „Завоссе”

225315, в. Завоссе, Баранавіцкі раён

Tel.: (801634) 3 25 10
Kom.:  +375 29 520 62 70

e-mail: zavosse@mail.ru

www: http://bellitmuseum.by/muzey-syadziba-mitskevichau-zavosse/

About Wioleta Jaskólska

Absolwentka Instytutu Archeologii Uniwersytetu Warszawskiego, założycielka SKN Hanza. Zainteresowana okresem wędrówek ludów i wczesnym średniowieczem, głównie w basenie Morza Bałtyckiego, a także zastosowaniem geodezji w archeologii. Inspektor ochrony zabytków, a w wolnych chwilach nałogowy "zwiedzacz"