„Zaginione – Ocalone. Szczecińska kolekcja starożytności pomorskich”

Wystawa „Zaginione – Ocalone” – otwarta niedawno w Państwowym Muzeum Archeologicznym w Warszawie – przebyła tutaj długą drogę aż ze Szczecina. Przygotowana przez Muzeum Narodowe w Szczecinie, prezentuje przede wszystkim ogromny sukces polskiej dyplomacji w zakresie odzyskiwania eksponatów z terenów Ziem Odzyskanych, które w czasie II wojny światowej zostały wywiezione ze swoich pierwotnych miejsc przechowywani i nigdy do nich nie wróciły lub wracały przez ostatnie 70 lat okrężnymi drogami.

Jak podkreślił podsekretarz stanu Maciej Szpunar w trakcie wernisażu wystawy:

„Ta wymiana stanowi skuteczne uporządkowanie jednej z wielu spraw w dziedzinie dóbr kultury w stosunkach polsko-niemieckich, spraw które dotyczą skutków II wojny światowej”.

Odzyskane zabytki wróciły do Szczecina w ramach wymiany z Muzeum w Stralsundzie, gdzie dotąd się znajdowały. W zamian strona niemiecka otrzymała przedmioty z terenów Pomorza Przedniego i Meklemburgii, przechowywanych przez Muzeum Narodowe w Szczecinie. W obu kolekcjach znajdują się broń, narzędzia, naczynia i ozdoby ze wszystkich epok pradziejowych – od epoki kamienia aż po wczesne średniowiecze. 200 spośród niemal 500 zabytków przyjechało do Warszawy. Do 1945 roku posiadało je w swoich zbiorach Pomorskie Muzeum Krajowe (Pommerscher Landesmuseum). Przez niemal 20 lat poszukiwano jakichkolwiek śladów po ich ewakuacji – bezskutecznie. Dopiero w latach 60. nadeszło oficjalne pismo z informacją, iż zabytki przewieziono do Museum für Ostmecklenburg w Stralsundzie. Wieloletnie negocjacje w sprawie wymiany muzealiów uwieńczone zostały sukcesem dopiero w 2009 roku.

Widok na wystawę, fot. W. Rydzyńska

Obecna wystawa powstała na kanwie pierwszej prezentacji zabytków, która odbyła się zaraz po ich przybyciu do Szczecina. Sama w sobie jest dosyć ascetyczna – zabytki ułożono achronologicznie, skupiając się na ich bogactwie. Szkoda, że twórcy nie wykorzystali tak prostego zabiegu, jakim byłoby np. wykorzystanie kolorystyki, do rozróżnienia poszczególnych epok – choćby przy krótkich opisach zabytków przy każdej gablocie. Inną kwestią jest prostota wyrazu idealnie eksponująca zabytki same w sobie. Pozbawione są one przez to dodatkowych treści, ale celem tej wystawy jest przecież nie omawianie przeznaczenia, datowania czy materiałów, z jakich je wykonanie, a prezentacja ich bogactwa i losów muzealnych.

Ekran multimedialny, fot. W. Rydzyńska

W stosunku do poprzedniej wersji, ta wystawa poszerzona została jedynie o część multimedialną w postaci ekranu, z możliwością obejrzenia fotografii 3D wybranych eksponatów, a także historią odkrycia i chronologią większości przedmiotów. Poza wspomnianymi historiami nie wnosi on jednak zbyt wiele dodatkowej wiedzy do samej wystawy – no może delikatny powiew futurystyki… Osobiście nie przepadam za tego typu rozwiązaniami, gdzie sam eksponat spoczywa w gablocie a dotyczących go informacji muszę szukać w innej części sali – takie rozproszenie odrywa od głównego nurtu wystawy i wprowadza niepotrzebne zamieszanie.

Utensylia wojenne, fot. W. Rydzyńska

Zapinki palczaste ze Świelina, V w. n.e., fot. W. Rydzyńska

Inną kwestią są podpisy przy samych gablotach – mnie nie starszą „zapinki palczaste”, „bransoleta nerkowata” czy „znalezisko gromadne”, ale osobom zwiedzającym wystawę razem z nami niewiele te sformułowania mówiły… Nie wspominając nawet o tak „oczywistej oczywistości” jak dodanie wersji niemieckiej podpisów i treści na wystawie. W końcu to sprawa rangi dyplomatycznej, rzutująca na stosunki z państwem niemieckim. W tej sytuacja wersja angielska jest jak najbardziej na miejscu, ale przydałby się również ukłon w stronę niemiecką. Choćby dlatego że wśród 10 zwiedzających wystawę znalazły się 3 osoby niemieckojęzyczne – średnia mówi sama za siebie…

Zawieruchę dziejów przetrwała nawet krucha ceramika, fot. W. Rydzyńska

“Drobne” ozdóbki z epoki brązu i żelaza, fot. W. Rydzyńska

I ta „Brązowa miseczka” w srebrnym kolorze… Czy nie zastanowiłoby Was, dlaczego miseczka, która wygląda jak srebrna (cynowa/aluminiowa/posrebrzana) podpisana jest jako brązowa? Przydałoby się na wystawie słowo wyjaśnienia na ten temat. Nie mówiąc już o krótkiej informacji „sygnowana na dnie”, zupełnie niezilustrowanej nawet podłożonym pod spód lusterkiem, które ułatwiłoby obejrzenie rzeczonego dna. Ratunkiem mogłoby tu być obejrzenie zabytku w 3D na ekranie multimedialnym, ale… zaciął się! Złośliwość przedmiotów…

Brązowa miseczka w kolorze srebrnym oraz inne imprezowe „gadżety”, fot. W. Rydzyńska

Mimo tych „narzekań”, uważam tę wystawę za niezwykle udane przedsięwzięcie. Prezentuje ona to, co miało być zaprezentowane, a same eksponaty to tylko i wyłącznie unikaty – rzadko zabytki tej klasy możemy spotkać w takim nagromadzeniu w jednym polskim muzeum. Choćby po to warto ją zobaczyć. Na szczególną uwagę zasługują wspomniane już zapinki palczaste wykładane złotą folią – atrybut okresu wędrówek ludów, „magiczna” laska z wizerunkiem człowieka wykonana z poroża jelenia, datowana na epokę kamienia, czy złoty naramiennik pochodzący z Siedmiogrodu, przypisywany epoce brązu. No i przeuroczy bursztynowy miś zwany również „żelkiem” – nie sposób go przeoczyć i nie dziwi, że stał się maskotką ekspozycji. Wśród tych „dobroci” wczesnośredniowieczne bursztynowe paciorki i arabskie monety jakoś umykają uwadze… Całość, na szczęście, uwieńczona została wysokiej jakości publikacją w formie katalogu, którą można obejrzeć na miejscu i zapoznać się z muzealiami nieprezentowanymi w gablotach.

Kościane i kamienne narzędzia, fot. W. Rydzyńska

Nie mniej ważną sprawą pozostaje krzewienie idei prowadzenia badań archiwalnych w ramach tzw. „archeologii bibliotecznej”, a także odzyskiwania i opracowywania kolekcji złożonych z zabytków odkrytych podczas przedwojennych wykopalisk. Dotyczy to zwłaszcza Ziemi Odzyskanych – głównie Pomorza i dawnych Prus Wschodnich, gdzie przepadło najwięcej z nich. Jest to tym bardziej istotne w obliczu wciąż zmniejszających się funduszy na nowe badania i braku możliwości ekspozycyjnych dla „nowych” zabytków.

Skarby wczesnośredniowieczne, fot. W. Rydzyńska

Ekspozycja w Warszawie to dopiero początek jej tournée po polskich miastach – warto śledzić stronę internetową, bo być może nie będziecie musieli nawet ruszać się z domu, by nacieszyć oczy pomorskimi skarbami. Tymczasem polecam obejrzenie galerii zabytków – zarówno tej ultra-nowoczesnej, w trójwymiarze, jak i tradycyjnej.

Państwowe Muzeum Archeologiczne w Warszawie, 17.03 – 8.09.2013

Oficjalna strona internetowa wystawy: Zaginione – Ocalone

Adres:

Państwowe Muzeum Archeologiczne

ul. Długa 52 (Arsenał, wejście od Ogrodu Krasińskich)

Warszawa

www: http://www.pma.pl/

About Wioleta Jaskólska

Absolwentka Instytutu Archeologii Uniwersytetu Warszawskiego, założycielka SKN Hanza. Zainteresowana okresem wędrówek ludów i wczesnym średniowieczem, głównie w basenie Morza Bałtyckiego, a także zastosowaniem geodezji w archeologii. Inspektor ochrony zabytków, a w wolnych chwilach nałogowy "zwiedzacz"