Austria, Wiedeń – Muzeum Cesarskich Powozów

Muzeum Cesarskich Powozów, oddział Muzeum Historii Sztuki w Wiedniu (Kunsthistorisches Museum Wien), to jeszcze jedna z wielu atrakcji kompleksu pałacowego Schönbrunn, o którym więcej dowiecie się tutaj. Podobnie jak większość elementów w Schönbrunn, także i ten jest zdominowany przez osobę słynnej cesarzowej Sissi ukazanej przez pryzmat towarzyszących jej w życiu pojazdów.
Muzeum Cesarskich Powozów, fot. W. Jaskólska

Muzeum Cesarskich Powozów, fot. W. Jaskólska

Są tu chyba wszelkie pojazdy używane na dworze cesarskim – od ślubnej karety, przez powozy spacerowe i sanie aż po automobil i karawan pogrzebowy. Znajdziecie tu nawet portrety wierzchowców cesarzowej Elżbiety. Wszystko to zlokalizowano w dużej hali, która niegdyś pełniła rolę szkoły jazdy konnej i zimowej ujeżdżalni, a więc w miejscu ze wszech miar odpowiednim dla poruszanego tematu. Wnętrze muzeum to jedna trasa zwiedzania, z ustawionymi – niczym w garażu – po obu stronach wchodzącymi w skład kolekcji pojazdami. Całość wyraźnie podzielono na części: pojazdy związane z dworem cesarskim w czasie panowania Franciszka Józefa i jego żony, barokowe wehikuły Marii Teresy oraz powozy należące do szlachty i bocznych gałęzi Habsburgów. Ponadto część sali przykrywa antresola, gdzie prezentowane są przedmioty związane z jeździectwem, które było największą pasją Sissi.

Czym Sissi jechała do ślubu?
Ślubny powóz i tren sukni cesarzowej Sissi, fot. W. Jaskólska

Ślubny powóz i tren sukni cesarzowej Sissi, fot. W. Jaskólska

Jednym z najcenniejszych zabytków Muzeum Cesarskich Powozów jest eksponowana tuż przy wejściu kareta , która służyła cesarzowej Sissi podczas jej bajkowego wjazdu do Wiednia w dniu jej ślubu z Franciszkiem Józefem. Tuż obok ustawiono oryginalny tren jej sukni ślubnej – długi na kilka metrów i zdobiony złotymi haftami przywołuje na myśl te wielkie chwile lepiej niż niejeden podręcznik. Mało kto jednak wie, że pojazd ten należał wcześniej do Napoleona Bonaparte. Oryginalnie był cały pokryty złotem i świetnie się prezentował podczas wjazdu wodza do Mediolanu, gdzie Napoleon został koronowany na króla Włoch w 1805 r. Po bitwie pod Waterloo powóz trafił na dwór na wiedeński dwór Franciszka I i od tamtej pory był wykorzystywany przez cesarskie i arcyksiążęce panny młode.

Niestety, przyszła cesarzowa nie miała szczęścia do tego akurat wehikułu. Kiedy wysiadała z karety pod pałacem Hofburg, zahaczyła ślubnym diademem o kant otworu drzwiowego, co sprawiło, że przez całą ceremonię zaślubin szlochała nad nieszczęśliwym omenem. Kto wie, czy nie miała racji, roniąc rzęsiste łzy nad swoim przyszłym losem…

Coupé à la Daumont, 1872, fot. P. Jaskólski

Coupé à la Daumont, 1872, fot. P. Jaskólski

Bardzo dużym plusem Muzeum Cesarskich Powozów jest uzupełnienie wystawy o liczne fotografie, reprodukcje obrazów i anegdoty. Trafiły tu również autentyczne stroje należące do cesarzowej Elżbiety i Franciszka Józefa – m.in. wspomniany już wyżej tren sukni ślubnej, jedna ze słynnych czarnych sukni należących do Sissi czy jasna satynowa suknia uszyta przez jej ulubioną krawcową – Fanny Scheiner (na fotografii poniżej).

Oryginalne stroje Franciszka Józefa i Sissi, fot. P. Jaskólski

Oryginalne stroje Franciszka Józefa i Sissi, fot. P. Jaskólski

W części związanej ze słynną cesarską parą warto jeszcze zwrócić uwagę na „Calash à la Daumont”, który został zamówiony przez Franciszka Józefa i Sissi u słynnego włoskiego wytwórcy powozów, Cesare Sali. Ekwipaż z odsłanianym dachem idealnie nadawał się na wypoczynkowe przejażdżki, gdyż nic nie przeszkadzało podróżującym w podziwianiu pięknych widoków, a ewentualny deszcz, który mógł ich złapać po drodze, nikogo nie straszył dzięki możliwości szybkiego nakrycia pojazdu lekkim daszkiem na stelażu.

Prywatny powóz Franciszka Józefa i Sissi, wykonany na zamówienie w Mediolanie, fot. P. Jaskólski

Prywatny powóz Franciszka Józefa i Sissi, wykonany na zamówienie w Mediolanie, fot. P. Jaskólski

Inny ciekawy eksponat to paradna uprząż, w którą przybrano wierzchowce towarzyszące Franciszkowi Józefowi podczas jego koronacji na króla Węgier. Na szczęście twórcy wystawy oparli się kuszącemu pomysłowi ułożenia wszystkich tych pięknych elementów w szklanej gablocie i zamiast tego postanowili zaprezentować cały komplet na naturalnej wielkości koniu ze sztucznego tworzywa, dzięki czemu od razu widać, jak funkcjonował dany fragment oporządzenia. W końcu dziś nie każdy musi wiedzieć, jak się siodła konia.

Paradny rząd z węgierskiej koronacji Franciszka Józefa i Sissi, fot. W. Jaskólska

Paradny rząd z węgierskiej koronacji Franciszka Józefa i Sissi, fot. W. Jaskólska

Warto też zwrócić uwagę na zupełnie nietypowe powozy. W wersji mini. Małe powoziki przeznaczone specjalnie dla cesarskich dzieci. Taki niewielki ekwipaż zaprzęgano w kucyka i pozwalano małym książętom i księżniczkom dzierżyć wodze, które w przyszłości musieli opanować w trochę mniej dosłownym znaczeniu. Całość zupełnie niczym się nie różni od pełnowymiarowych, co można zaobserwować w dalszej części wystawy.

Małe księżniczki i książęta również mieli swoje powozy, fot. W. Jaskólska

Małe księżniczki i książęta również mieli swoje powozy, fot. W. Jaskólska

Koronacyjne landau cesarzowej Karoliny Augusty, fot. P. Jaskólski

Koronacyjne lando cesarzowej Karoliny Augusty, fot. P. Jaskólski

Ceremonialny powóz wielkiego koniuszego, fot. P. Jaskólski

Ceremonialny powóz wielkiego koniuszego, fot. P. Jaskólski

Maria Teresa i jej Ferrari

Na tle „standardowych” pojazdów typowych dla XIX w. wyróżniają się oczywiście bogato zdobione, barokowe i rokokowe karety, którymi jeździła m.in. Maria Teresa. Perełką tej kolekcji jest Grand Carosse, czyli karoca koronacyjna. Zbudowana została prawdopodobnie w trakcie panowania Karola IV (1685-1740). Osiem wielkich okien przeszklono idealnie przejrzystymi szybami ze szkła weneckiego, co na tamte czasy stanowiło niewiarygodny luksus, porównywalny zapewne do dzisiejszych aut pokroju Ferrari. Wszystkie drewniane elementy pokryte są warstwą złota, a ozdobne panele udekorował Franz Xaver Wagenschön malowidłami z alegoriami cnót władcy. Tu cudo ostatni raz było używane 30 listopada 1916 r. podczas koronacji Karola I na apostolskiego króla Węgier (jako Karola IV – prywatnie błogosławionego kościoła katolickiego).

Niemal identycznie prezentuje się cesarski powóz żałobny. Zbudowany został prawdopodobnie na początku XVIII w., ale wiek później przemalowano go na czarno i zaadaptowano go do celów uczestnictwa w procesjach żałobnych. Przepiękne alegoryczne malowidła na panelach ścianek i drzwi, autorstwa Michelangelo Unterbergera, odkryto dopiero w 1930 r. w trakcie prac renowacyjnych.

Grand Carosse - cesarski powóz ceremonialny, fot. P. Jaskólski

Grand Carosse – cesarski powóz ceremonialny, fot. P. Jaskólski

Cesarski powóz żałobny, fot. P. Jaskólski

Cesarski powóz żałobny, fot. P. Jaskólski

W tej części sali wyróżniają się niskie, jednoosobowe wozy i sanie, które służyły podczas tzw. karuzeli dam, czyli rodzaju sportu (jeśli tak można to określić) bardzo popularnego na dworze Marii Teresy. Niewielkie, wyjątkowo bogato zdobione sanie zajmowane były przez damy dworu cesarzowej, a powozili nimi pierwsi kawalerowie Austrii. Podobno Maria Teresa lubiła powozić osobiście, co specjalnie nie dziwi… Scenę z taką karuzelą dam przedstawia obraz Martin van Meytens, który można podziwiać w jednej z komnat Pałacu Schönbrunn (sala właśnie od tego dzieła wzięła nazwę „Pokoju Karuzeli”). Co ciekawe, karuzele odbywały się zwykle w budynkach szkoły jeździeckiej, więc być może również tu, gdzie obecnie znajduje się Muzeum Cesarskich Powozów.

Karuzelowy powóz Marii Teresy, fot. P. Jaskólski

Karuzelowy powóz Marii Teresy, fot. P. Jaskólski

Karuzela dam, Martin van Meytens, 1743 r.

Karuzela dam, Martin van Meytens, 1743 r.

Karuzelowe sanie dwórek Marii Teresy, fot. W. Jaskólska

Karuzelowe sanie dwórek Marii Teresy, fot. W. Jaskólska

Pierwsza amazonka C.K. Monarchii

Całą antresolę poświęcono wierzchowcom cesarzowej Elżbiety. Jak wiadomo z pamiętników i wspomnień z epoki, Sissi była zapaloną amazonką. Skrępowana protokołem i ceremoniałem dworskim, a także ciężką atmosferą życia u boku swojej teściowej, wytchnienie znajdowała w długich konnych wycieczkach. Większość z należących do niej koni uwieczniona została na obrazach, które podziwiać można w Muzeum Cesarskich Powozów. W salce też wyeksponowano również należące do cesarzowej damskie siodło i inne pamiątki związane z jej  ulubionym sportem. O tym jak wielka to była pasja, świadczą zwięzłe słowa, które wypowiedział Major High o młodej cesarzowej:

„Ona wygląda jak anioł, a jeździ jak diabeł!”

Sala poświęcona koniom należącym do cesarzowej Sissi, fot. W. Jaskólska

Sala poświęcona koniom należącym do cesarzowej Sissi, fot. W. Jaskólska

Cesarzowa Elżbieta potrafiła poświęcać konnej jeździe nawet 10 godzin dziennie, w związku z czym utrzymywała własne stadniny m.in. w Anglii i w Irlandii. Niestety, nie przepadała za jazdą „po damsku”, w związku z czym używała specjalnej atrapy nogi, do przewieszenia przez siodło tak, by wydawało się, że obie jej nogi znajdują się po tej samej stronie, podczas gdy w rzeczywistości cesarzowa siedziała na koniu w rozkroku, zakrywając jedną nogę długą suknią. Było to tym łatwiejsze, że amazonki, w których wówczas jeżdżono miały wszyte w rąbkach obciążniki, by nie podwiewał ich wiatr.

Szpicruty do pary, czyli prezent dla cesarza, fot. W. Jaskólska

Szpicruty do pary, czyli prezent dla cesarza, fot. W. Jaskólska

Niestety, życie tej żywotnej i nieujarzmionej kobiety skończyło się dość tragicznie, kiedy przypadkowy anarchista zasztyletował ją (ściślej mówiąc: „zapilnikował”) na ulicach Genewy. Stamtąd do Wiednia ciało cesarzowej przewieziono specjalnym wagonem salonowym, dostarczonym w ciągu czterech dni na specjalne zamówienie austriackiego Towarzystwa Pogrzebowego z… Sanoka.

Wiedeń nie rozpaczał po niezrozumianej władczyni. Przez ostatnie lata życia nie interesowała się swoim państwem i uciekała od obowiązków w liczne podróże. Nie zmienia to jednak faktu, że uroczystości pogrzebowe przygotowano z pietyzmem godnym żony jednego z największych władców absolutnych Europy. Specjalny karawan pogrzebowy, który można podziwiać w Muzeum Cesarskich Powozów, zaprzęgnięto w osiem czarnych koni, a poprzedzali go odziani na czarno żałobnicy, niosący latarnie. Tym samym powozem przewieziono w 1916 r. trumnę z ciałem męża cesarzowej Elżbiety, Franciszka Józefa. Oboje spoczęli w wiedeńskim kościele kapucynów u boku jedynego syna. Po raz ostatni ten zarezerwowany dla koronowanych członków rodu Habsburgów został wykorzystany w 1989 r. w trakcie pogrzebu ostatniej cesarzowej Austro-Węgier, Zyty.

Wóz pogrzebowy cesarzowej Elżbiety, fot. W. Jaskólska

Wóz pogrzebowy cesarzowej Elżbiety, fot. W. Jaskólska

Austro-Węgry wkraczają w erę spalin

By nie pozostawiać Was w tak smętnym nastroju, na koniec zostawiłam pojazd wyjątkowy w zbiorach Muzeum Cesarskich Powozów. W zasadzie nikt by się go tutaj nie spodziewał, a jednak to oczywiste przedłużenie długowiekowej tradycji wożenia władców austriackich. Tuż przy wyjściu znajduje się dworski automobil marki Gräf & Stift. Już w 1909 r. na użytek rodziny panującej zakupiono kilka samochodów spalinowych, które na ulicach wyróżniały się herbem i ciemnozielonym kolorem, zarezerwowanym dla pojazdów cesarskich. Prezentowane poniżej auto jest jedynym zachowanym z całej cesarskiej „stajni”. Jak dowiedzieliśmy się na wystawie, to właśnie nim Karol, ostatni cesarz Austrii, wyruszył na wygnanie wraz z całą rodziną w 1919 r., po zniesieniu w jego kraju monarchii. Dla zainteresowanych: 4-cylindrowy silnik o pojemności 7400 cm³, drewniane nadwozie, 4-biegowa skrzynia, elektryczne światła, prędkość maksymalna 90 km/h – po prostu perełka.

Dworski automobil - Gräf & Stift, fot. P. Jaskólski

Dworski automobil – Gräf & Stift, fot. P. Jaskólski

Muzeum Cesarskich Powozów to miejsce, przez które można szybko przemknąć, ale można tu również spędzić długie godziny zaczytując się w licznych anegdotkach i opisach historii związanych z poszczególnymi pojazdami. To dzięki nim kolejne eksponaty nabierają życia, osadzając je w tle historyczno-obyczajowym. Oczywiście do zaczytywania się musicie znać w miarę dobrze język niemiecki lub angielski, bo tylko one obowiązują na wystawie, choć to w zasadzie wystarczające. Jedyny mankament tego miejsca to absolutny puryzm jeśli chodzi o sposób prezentacji unikatowych zabytków. W takim miejscu wystarczyłoby w zupełności kilka fototapet, zamarkowanie polnej drogi lub miejskiego bruku czy odgłosy terkoczących kół i stukot końskich kopyt, by wciągnąć nawet tych mniej zainteresowanych turystów w fascynujący świat podróży w XVIII i XIX w.

Dojazd:

Muzeum Cesarskich Powozów mieści się w budynku dawnej zimowej ujeżdżalni na terenie zespołu pałacowego Schönbrunn. Stojąc przed frontem pałacu, należy obejść go od prawej strony – budynek ujeżdżalni jest widoczny z daleka i dobrze oznaczony. Wskazówki dojazdu do całego kompleksu znajdziecie we wpisie dot. Pałacu Schönbrunn.

Godziny otwarcia:

Otwarte codziennie, również w dni świąteczne.

01.11 – 30.04: 10:00 – 16:00

01.05 – 31.10: 9:00 – 18:00

01.05, 16.05: 9:00 – 18:00

Ostatnie wejście – 15 min. przed zamknięciem kas

Ceny biletów:

Bilet roczny – € 34,- (+ Kunstkammer Vienna, Kunsthistorisches Museum Vienna, Neue Burg, Imperial Treasury Vienna, Ambras Palace Innsbruck, the Weltmuseum Wien, Theatre Museum)
Bilet normalny – € 8,-
Bilet ulgowy – € 6,- (studenci do 27 r.ż., seniorzy po 65 r.ż., wojskowi)
Bilet grupowy – € 6,- / os.

Wstęp wolny – dzieci i młodzież do 19 r.ż.

Audioprzewodnik – € 2,- (niemiecki, angielski, włoski, francuski, rosyjski)

Adres:

Kaiserliche Wagenburg Wien

Schloß Schönbrunn, 1130 Wien

Tel. +43 1 525 24 – 4702

info.wb@khm.at

http://www.kaiserliche-wagenburg.at

 

About Wioleta Jaskólska

Absolwentka Instytutu Archeologii Uniwersytetu Warszawskiego, założycielka SKN Hanza. Zainteresowana okresem wędrówek ludów i wczesnym średniowieczem, głównie w basenie Morza Bałtyckiego, a także zastosowaniem geodezji w archeologii. Inspektor ochrony zabytków, a w wolnych chwilach nałogowy "zwiedzacz"