„Przedmioty pożądania”

Rzymski ekwita przemierzający barbarzyńskie ziemie w poszukiwaniu jednego z najwyżej cenionych kruszców rozbudza wyobraźnię. Podobnie jak skarby, które musiał wieźć ze sobą, by je wymienić na bursztyn. Zapewne wzbudzały one ogromne pożądanie wśród zamieszkujących wybrzeża Bałtyku Estiów, skoro złote, srebrne i emaliowane ozdoby ofiarowywane były ich zmarłym na ostatnią drogę. Podobnie czynili pośredniczący w handlu Wandalowie oraz Goci zamieszkujący tereny dzisiejszej Polski. To właśnie o tych skarbach opowiada toruńska wystawa „Przedmioty pożądania” – o handlu nimi, wymianie oraz ostatecznych rozwiązaniach, do których skłaniały ludzi schyłku starożytności.

Mała wystawa, skupiona głównie na zabytkach archeologicznych, wita zwiedzających filmem o wyprawie rzymskiego ekwity po bursztyn bałtycki. Filmem zadziwiająco wysokiej jakości, do którego produkcji zaangażowano grupy odtwórców historycznych, rekonstruując scenki z podróży. Nieodparcie przywodzi to na myśl produkcje BBC czy National Geographic, jednak ewidentnie rzuca się w oczy znacznie mniejszy budżet polskiego dokumentu… Dodatkowym problemem natury technicznej okazał się niedostatek krzeseł przed ekranem – domyślam się, że zwykle wystawa nie przeżywa oblężenia, ale 3 miejsca siedzące to stanowczo za mało. Zwłaszcza, że film trwa dłużej niż przeciętne produkcje muzealne. Mimo to nie narzekamy – okazało się to doskonałym wprowadzeniem w temat.

Ogólne wrażenia z wystawy, fot. P. Jaskólski

Ogólne wrażenia z wystawy, fot. P. Jaskólski

W samej sali wystawowej (zlokalizowanej w ratuszowych podziemiach, co dodaje klimatu tajemniczości i rozsiewa aurę ukrytych bogactw) dominują sylwetki rzymskich legionistów, kupca oraz rzeźb antycznych. Nie można nie wspomnieć tutaj o przesympatycznych fizjonomiach, w jakie zaopatrzono wzmiankowane postacie – przyznaję, że w  jakiś sposób czyni to je bardziej rzeczywistymi. Zwłaszcza kupiec odznacza się niezwykłym wyrazem twarzy…

Dodatkowym atutem tego rodzaju zabiegu jest możliwość zaprezentowania np. sposobu, w jaki noszono uzbrojenie – tutaj jeźdźca wyposażono w miecz i tarczę, których elementy można znaleźć w gablotach w postaci autentycznych zabytków. Nie obyło się również bez rekonstrukcji chaty z odzianym w celtyckie (?) szaty manekinem młodej kobiety. Podobne rekonstrukcje chyba już na stałe – moim zdaniem słusznie! – zadomowiły się na polskich wystawach archeologicznych, dając możliwość wglądu w życie codzienne ludzi, których działalność badają archeolodzy. I prezentując jednocześnie wyniki ich badań i analiz w sposób przejrzysty, zrozumiały, a przede wszystkim zrozumiały dla większości zwiedzających, bez względu na ich wiek.

Sympatyczni legioniści na szlaku, fot. W. Jaskólska

Sympatyczni legioniści na szlaku…, fot. W. Jaskólska

...i przebiegły lokalny handlarz bursztynem, fot. W. Jaskólska

…i przebiegły lokalny handlarz bursztynem, fot. W. Jaskólska

Poza rekonstrukcjami, manekinami i wyłożoną dranicami drogą sugerującą Szlak Bursztynowy, główny element wystawy stanowią oczywiście tytułowe przedmioty pożądania. Oczy cieszą pięknie zaprezentowane na bordowych i zielonych tkaninach emaliowane brosze o złote pierścienie z terenów Cesarstwa Rzymskiego, gockie zapinki ze stopów miedzi oraz srebrne bransolety i złote zapięcia, celtyckie elementy pasów, a także uzbrojenie tzw. kultury przeworskiej, utożsamianej z ludem Wandalów, którzy mieli w tym czasie zasiedlać tereny dzisiejszej Polski. Zdumiewa bogactwo wzorów i zastanawia wartość poszczególnych zabytków. Ciekawe, czy dzisiaj warte są więcej niż wówczas, kiedy służyły ludziom na co dzień i od święta?

Przedmioty pożądania - zarówno importowane z Rzymu, jak i wyroby "barbarzyńskie", fot. W. Jaskólska, P. Jaskólski

Przedmioty pożądania – zarówno importowane z Rzymu, jak i wyroby „barbarzyńskie”, fot. W. Jaskólska, P. Jaskólski

Złoto i srebro zawsze w cenie - zwłaszcza u Gotów, fot. P. Jaskólski

Złoto i srebro zawsze w cenie – zwłaszcza u Gotów, fot. P. Jaskólski

Przedmioty pożądania, fot. W. Jaskólska

Przedmioty pożądania, fot. W. Jaskólska

Jak można się domyślać, przedmiotem obopólnej wymiany między Rzymianami a ludami barbarzyńskimi były nie tylko ozdoby, bursztyn i inne kruszce, ale także luksusowa żywność. Przypuszczalnie mogło to być wino czy oliwa z oliwek, a także naczynia do ich przechowywania. Doskonałym przykładem są tutaj np. naczynia „terra sigillata” – zaawansowane technologicznie misy zdobione ornamentem wyciskanym z formy. Były one dużo bardziej eleganckie niż powstające wówczas w warsztatach poza rzymskim limesem, a przy tym wytrzymalsze. Podobnie rzecz miała się z zestawami metalowych naczyń przeznaczonych do mieszania i picia wina, które znajdowano w pochówkach najznamienitszych Gotów. Przypuszczalnie przejęli oni również cały rzymski ceremoniał rozwadniania i picia tego trunku.

Pożądane były również zaawansowane technologicznie naczynia i to, co zawierały, fot. P. Jaskólski

Pożądane były również zaawansowane technologicznie naczynia i to, co zawierały, fot. P. Jaskólski

Najatrakcyjniejszą część wystawy „Przedmioty pożądania” stanowi jednak jej najprostszy element – kilkumetrowa płachta materiału, czyli rzymska toga. Każdy zwiedzający ma okazję wcielić się w rzymskiego senatora i zapozować do pamiątkowej fotografii. Nie omieszkaliśmy wypróbować, czego efekty można ocenić poniżej. Jak się okazuje, taka toga wcale nie była banalną sprawą. Jej ułożenie (zapewne bardziej staranne niż w naszym wykonaniu…) zajmowało sporo czasu i wymagało wsparcia co najmniej jednej osoby. W dodatku poruszanie się w kilku zawojach tkaniny wymagało nie lada gracji i sprytu, o czym możecie przekonać się sami, odwiedzając opisywaną ekspozycję. Uwaga: togi nie da się zrobić z przeciętnego prześcieradła – wymaga ona dłuższego fragmentu materiału!

Założ togę? Mission accepted!, fot. B. Zdziech

Załóż togę? Mission accepted!, fot. B. Zdziech

Na koniec zwiedzania jedna z bardziej oryginalnych atrakcji: możliwość zakupienia w sklepiku muzealnym przepięknych rekonstrukcje oglądanych przed chwilą zabytków – współczesne przedmioty pożądania każdej kobiety. Są to świetne repliki takich przedmiotów jak bransolety żmijowate czy wężykowate, wisiory opasane, lunule, zapinki z nakładanymi pierścieniami i innych archeologicznych gratek. Wszystkie wykonane zostały w pracowni Michała Sekuły „FENRIR”. A jako że zbliżają się Walentynki i Dzień Kobiet, to zastanówcie się, Panowie, nad tą oryginalną ideą…

Pożądasz? Kup sobie kopię, fot. P. Jaskólski

Pożądasz? Kup sobie kopię, fot. P. Jaskólski

Muzeum Okręgowe w Toruniu, 7.09.2013 – 23.02.2014

Więcej informacji można znaleźć na stronie internetowej Muzeum w Toruniu.

Adres:

Ratusz Staromiejski, Piwnica Gdańska

Rynek Staromiejski 1
87-100 Toruń

tel. 56 660 56 12

http://www.muzeum.torun.pl

About Wioleta Jaskólska

Absolwentka Instytutu Archeologii Uniwersytetu Warszawskiego, założycielka SKN Hanza. Zainteresowana okresem wędrówek ludów i wczesnym średniowieczem, głównie w basenie Morza Bałtyckiego, a także zastosowaniem geodezji w archeologii. Inspektor ochrony zabytków, a w wolnych chwilach nałogowy "zwiedzacz"