Polska, Frombork – Skarby z poddasza. Izba Dziedzictwa Kulturowego Warmii

AKTUALIZACJA 25.10.2016 R.: Izba Dziedzictwa Kulturowego Warmii, niestety, zaprzestała swojej działalności. Brak informacji na temat planów jej wznowienia.
Kaszuby mają hafty, Łowicz ma wycinanki, górale mają parzenice, a Warmia? Na Warmii nareszcie znalazło się miejsce promujące jej tradycyjną kulturę we wszystkich przejawach. To Izba Dziedzictwa Kulturowego Warmii we Fromborku.

Wojenna przerwa w historii tego warmińskiego miasteczka na dobre położyła się cieniem na ciągłości jego zwyczajów, folklorze i klimacie. Mozolnie odbudowywane przez ostatnie 60 lat nigdy nie będą już takie, jak to drzewiej bywało. W latach 40. ubiegłego wieku nadeszło „nowe”. Nowe całkowicie. Bezkompromisowo. Wszystko, co niemieckie i nie swoje miało trafić w nienasyconą niepamięć.

A jednak znaleźli się ludzie, których sercom bliskie były wszelkie przejawy ukochania rodzinnych stron. Dla nich stały się one tak samo bliskie, jak dla ich niemieckich i warmińskich poprzedników. Jeśli chodzi o Frombork, największe zasługi przypisać należy w tym względzie osobie pani Zuzanny Falińskiej, która niemal od momentu przybycia na tereny Ziem Odzyskanych kolekcjonowała pamiątki życia codziennego tutejszych mieszkańców – we wszystkich jego przejawach, aspektach i barwach narodowych czy politycznych.

Zabytkowa powozownia Pałacu Biskupiego – dziś Izba Dziedzictwa Kulturowego Warmii, fot. P. Jaskólski

Jej spotkaniu z poetką Marią Zientarą-Malewaską Frombork zawdzięcza pasję do kolekcjonowania, opowiadania i dzielenia się korzeniami tej „ziemi serdecznie znajomej”. Izba powstała w 2004 roku z inicjatywy Akademii Humanistycznej w Pułtusku, a dzięki przekazaniu na ten cel: zabytkowej parowozowni przez Kapitułę Warmińską, zbiorów – przez panią Zuzannę i funduszy przez Fundację Współpracy Polsko-Niemieckiej.

Na warmińskim wieszaku w okresie powojennym, fot. P. Jaskólski

Zbiory Izba posiada wyjątkowo bogate i różnorodne. Niestety, stłoczone na dość niewielkiej przestrzeni, choć i to pozostaje ogromnym sukcesem. Stara warmińska szafa. Niemiecka porcelana, pozostawiona przez uciekających przed Armią Czerwoną mieszkańców Fromborka sąsiaduje z gazetami wydawanymi w okresie PRL-u i ikonami przywiezionymi z Łemkowszczyzny.

Hafciarstwem etnografia żyje!, fot. W. Rydzyńska

Przede wszystkim w haftach i tkaninach widać całe bogactwo kultur funkcjonujących w tym regionie po dzień dzisiejszy. Haftowane serwetki przywieźli ze sobą szukający lepszego życia mieszkańcy Lubelszczyzny, ziomkowie pani Zuzanny. Makatki i tkaniny to elementy typowe dla przesiedleńców z okolic Wilna i z Podlasia. Z Kazachstanu przywieziono tutaj pojemnik z kory brzozowej służący do przenoszenia żywności. Oczywiście znalazło się tu również miejsce dla urządzeń i narzędzi przeznaczonych do dbałości o wspomniane już wyroby tkackie – na półkach karnie stoją żelazka z duszą i elektryczne, pod oknem tłoczą się magle i tary, a nawet tajemniczy „tłuczek”, który okazał się być prototypem mechanicznej pralki.

Tajemniczy prototyp pralki, fot. W. Rydzyńska

Nie brakuje również narzędzi rolniczych i rybackich. Młodsi turyści z ciekawością oglądają przyrządy do obrabiania lnu takie jak ciernica, międlica czy wrzeciono. Dużą część izby zajmuje XIX-wieczny zakład tkacki, a w przeciwnym rogu zgromadzono sieci sanki i narty, a nawet wrotki i łyżwy – bez tych ostatnich dawni mieszkańcy wybrzeży Zalewu Wiślanego nie mogliby wyobrazić sobie zimy.

Z życia nad Zalewem Wiślanym, fot. P. Jaskólski

Niezwykle barwnie i zaskakująco czysto prezentuje się piec kuchenny obstawiony takimi „gadżetami” jak samowar, lampy naftowe czy butelki z przedwojennego fromborskiego browaru. Znalazło się tu również miejsce dla uniwersalnego kosza z metalowej siatki, który sama wspominam z sentymentem – identyczne służyły w gospodarstwie moich dziadków zarówno do zbierania ziemniaków podczas wykopków, jak i przenoszenia drewna do palenia w kuchni.

Kuchenne rewolucje – odcinek: Warmia, fot. P. Jaskólski

Ogromnym osiągnięciem pani Zuzanny było zebranie zarówno typowo warmińskich jak i tych przesiedleńczych przepisów kucharskich – zebrane w jednym miejscu tworzą ogromną skarbnicę oryginalnych, często zapomnianych potraw. Z niecierpliwością oczekuję na ich publikację!

„Jaja faszerowane śledziem” – postulujemy powrót do warmińskiej kuchni!, fot. P. Jaskólski

Nie mogło również zabraknąć miejsca dla zaprezentowania odzieży oraz bielizny pościelowej. Przytulna alkowa z warmińską szafą i obowiązkową litografią z Aniołem Stróżem przywodzi na myśl dziecięce lata spędzane w babcinym domu. Jest tu też kufer, należący najpierw do babci pani Felińskiej, a potem jej cioci. Mnie zachwyciło przede wszystkim wieko wyklejane od wewnątrz wyciętymi z gazet fotografiami i rycinami. Majstersztyk! I oczywiście obowiązkowe słodkości na podorędziu – ja wolałam domowe ciasteczka, ale torcik „22. lipca” zapewne był nie mniej apetyczny.

Rzut oka na alkowę, fot. P. Jaskólski

A na stole jedyne „poprawne” słodkości – z dalekiej stolicy, fot. P. Jaksólski

Główną zaletą wystawy jest pasja jej twórców i opiekunów. Nie ma tutaj typowych strażniczek gablot, jest za to pełen energii młody człowiek (zabrzmiało bardzo nobliwie…), który chętnie dzieli się swoją wiedzą i historią każdego przedmiotu. I choć wydano także polsko-niemiecki przewodnik po wystawie, przyjemniej jednak posłuchać kogoś, kto zaopatrzy każdy eksponat w anegdotki i dygresje. Nie znajdziecie tu żadnych multimediów, a jedynym interaktywnym eksponatem jest księga gości – nie omieszkaliśmy się do niej wpisać. Oczywiście nikt Wam głowy nie urwie za dotknięcie kufra czy potrącenie stolika – nie ma możliwości, by wypadki się nie zdarzały w tak ograniczonej przestrzeni. Jak to na poddaszu…

Dojazd:

Izba mieści się tuż za murami obronnymi Wzgórza Katedralnego. Wychodząc z dziedzińca katedry, oczywiście po obejrzeniu wystaw Muzeum Mikołaja Kopernika Bramą Południową, należy kierować się w lewo. Za zabytkową kapliczką św. Józefa widać z daleka ceglany budynek powozowni zajmowany przez warmińskie bibeloty. Dodatkowo do Izby zaprasza leciwy rower ustawiony przy wejściu z dużym napisem. Warto tam zajrzeć po drodze do Szpitala Św. Ducha.

Godziny otwarcia:

maj – wrzesień:

Poniedziałek – niedziela: 10:00 – 16:00

październik – kwiecień:

zwiedzanie należy uzgodnić telefonicznie z Opiekunem Izby

Ceny biletów:

Wstęp bezpłatny

Przy wejściu ustawiono puszkę, do której można wrzucić dobrowolną kwotę na rzecz działań Fundacji im. Mikołaja Kopernika.

„Często dar jest niewielki, ale skutek z niego ogromny.”, fot. P. Jaskólski

Adres:

Izba Dziedzictwa Kulturowego
Fundacja im. Mikołaja Kopernika
ul. Katedralna 6
14-530 Frombork

Opiekun Izby: Marcin Filipek
Tel. +48 694 030 567
e-mail: marcinjanfilipek@gmail.com

Informacje o Izbie na stronie internetowej Urzędu Miasta i Gminy we Fromborku.

About Wioleta Jaskólska

Absolwentka Instytutu Archeologii Uniwersytetu Warszawskiego, założycielka SKN Hanza. Zainteresowana okresem wędrówek ludów i wczesnym średniowieczem, głównie w basenie Morza Bałtyckiego, a także zastosowaniem geodezji w archeologii. Inspektor ochrony zabytków, a w wolnych chwilach nałogowy "zwiedzacz"