„Mors ianua vitae. Chrześcijańskie obyczaje pogrzebowe”

Lato może wydawać się dość zaskakującym czasem na poruszanie tematyki śmierci, ale nawet w najbardziej słoneczny dzień nie sposób oprzeć się nastrojowi wytworzonemu na ostatnim piętrze Pałacu Biskupiego we Fromborku. Na cały rok w swoje władanie wzięły je siły nadprzyrodzone – te czyste i mniej czyste, a wszystkie oswajane przez chrześcijańskie obyczaje pogrzebowe.

Wystawa czasowa „Mors ianua vitae” zorganizowana przez Muzeum Mikołaja Kopernika stawia sobie za cel wszechstronną prezentację zwyczajów, symboliki i wierzeń chrześcijańskich związanych z rzeczami ostatecznymi. Znaleźć tu można zarówno elementy barokowej sztuki, akcesoria modlitewne jak i całe rekonstrukcje mar. Bogactwo eksponatów nie zostało tutaj bynajmniej zamknięte w nudnych ramach gablot (a przynajmniej nie tylko), ale tworzy niesamowicie sugestywną przestrzeń – nastrojową (również dzięki niskim wnętrzom i ceglanym ścianom), podniosłą, wręcz teatralnie dramatyczną.

Wrota Śmierci, fot. W. Rydzyńska

Oprócz niskich stropów i ceglanych ścian, bardzo umiejętnie wykorzystano odpowiednie oświetlenie, plafony z malowidłami na suficie, a także – przede wszystkim – całe rekonstrukcje łoża śmierci, mar, cmentarza i trumien. Nie ukrywam, że pomaga to zwiedzającym skupić się na temacie, a często – intrygując nieoczekiwanymi zestawieniami eksponatów (głównie personifikacji śmierci) – zmusza do wczytania się w plansze opisujące poszczególne elementy wystawy.

Archanioł Michał – przewodnik dusz zmarłych, fot. W. Rydzyńska

Nie jest niczym dziwnym, że dominują tutaj barokowe eksponaty – ołtarze, rzeźby i ryciny ze swoim Memento mori. Oczywiście sporo jest również nawiązań do średniowiecza, np. rycin przedstawiających danse macabre – dla współczesnych gości muzeum często kuriozalnych i zaskakujących. Co ciekawe, wystawę otwiera rzeźba Michała Archanioła – wiedzieliście, że w wierzeniach chrześcijańskich pełnił on rolę analogiczną do greckiego Hermesa? Według apokryfów miał on odprowadzić do Edenu starotestamentowych proroków, których uwolnił z otchłani Chrystus, otwierając bramy raju. Stawał on przy wezgłowiu umierających i odprowadzał ich do życia pozagrobowego. Stąd też waga w jego dłoni, służąca do oceny dobrych i złych uczynków.

Ołtarz z kościoła p.w. św. Jana Chrzciciela w Jonkowie, fot. W. Rydzyńska

Wystawę podzielono na mniejsze części, traktujące o takich kwestiach jak zmartwychwstanie Chrystusa (centrum wierzeń chrześcijańskich), sztuka umierania, śmierć męczeńska, patroni dobrej śmierci. Zilustrowane są również poszczególne elementy i akcesoria pogrzebowe – od chorągwi, przez portrety trumienne i katafalki aż po płyty nagrobne, których imitacje fantastycznie wkomponowano w posadzkę, zaznaczając ich oryginalne miejsce i formę. Warto tu zwrócić uwagę na chorągwie pogrzebowe wypożyczone z Muzeum w Kętrzynie, które może poszczycić się unikatowym egzemplarzem z portretem kilkuletniego dziecka – wyjątkowa gratka.

Miejsce „dobrej śmierci”, fot. W. Rydzyńska

Szczególne miejsce zajmuje łoże śmierci – element niejako oswajający ostatnie chwile człowieka, który przygotowany, wymodlony i pogodzony z Bogiem i ludźmi, umierał we własnym łóżku (w niektórych zamożnych domach znajdowało się nawet specjalne łoże, do którego przenoszono śmiertelnie chorych i gasnących starców, by mogli być bliżej swych przodków), otoczony rodziną i przyjaciółmi wstawiającymi się za nim u Boga. Oczywiście przy łożu śmierci nie mogło zabraknąć różańca, gromnic, Pisma Świętego czy książeczek do nabożeństwa – kilka przepięknych egzemplarzy spoczywa na „nocnej szafce”, czyt.: gablocie obok inscenizacji.

Akcesorium „dobrej śmierci”, fot. W. Rydzyńska

Mimo że chrześcijanie z zasady nie zaopatrują swoich zmarły w żadne dary czy elementy wyposażenia mające im służyć w życiu pozagrobowym, to przecież nie grzebią ich nagich. Kuratorzy wystawy w wydzielonej części prezentują stroje na ostatnią drogę oraz ich fragmenty odkryte podczas licznych wykopalisk, głównie z terenów północno-wschodniej Polski. Ciekawostkę stanowi dziecięce ubranko znalezione podczas wykopalisk w Gniewie – starannie uszyte, ozdobione wzorzystą tasiemką… wzruszające.

Odzież z pochówku noworodka, Gniew, XVII w., fot. W. Rydzyńska

Po przyodzianiu zmarłego układano na katafalku, w którego rogach aż do pogrzebu płonęły gromnice, towarzyszące mu od chrztu do złożenia do grobu. Na wystawie zaprezentowano dwie trumny – jedną neobarokową, bogato zdobioną i drugą – skromniejszą, czarną skrzynię. Pokazuje to ogromny rozrzut tego, w jaki sposób traktuje się zmarłych – w zależności od statusu materialnego jego własnego i jego najbliższych. W tym względzie niewielkie znaczenie ma brak wiary w konieczność zachowania ciała dla życia wiecznego duszy. Jeśli kogoś na to stać, i tak zainwestuje w najtrwalsze i najbardziej kosztowne przedmioty składane ze zmarłym do grobu – choć przecież wierzymy, że „w proch się obróci” i jego odzienie czy trumna nie mają najmniejszego znaczenia dla zbawienia.

XIX-wieczne mary, fot. W. Rydzyńska

Trumienny ozdobnik, fot. A. Wrotek

W centrum wydarzeń związanych ze śmiercią – przynajmniej dla rodziny i przyjaciół nieboszczyka – stoi złożenie do grobu. Również ten element został doskonale zarysowany na wystawie w postaci rekonstrukcji cmentarnego zakątka. Z dużą fotografią markującą rozległy krajobraz, uchyloną trumną, zapadniętymi nagrobkami i malowanymi epitafiami. Doskonałym pomysłem było wykorzystanie przedwojennych nagrobków z cmentarzy, które znajdowały się wówczas we Fromborku, a zostały zrównane z ziemią w 1945 roku.

„Dekoracje” cmentarne, fot. W. Rydzyńska

Drugą salę i jednocześnie ostatnią część wystawy zajmują eksponaty związane z tematyką życia po śmierci. Według chrześcijan wszystkich nas czeka niebo, piekło lub czyściec, a artystów od wieków te trzy miejsca skłaniają do sięgnięcia po pióra, pędzle i dłuta. Warto przyjrzeć się różnorodnym wizjom, z których każda w zasadzie jest inna. Oprócz zajmującego całą ścianę Sądu Ostatecznego z z kościoła p.w. św. Urszuli w Lichnowych (który swoją drogą łudząco przypomina dzieło Memlinga, zwłaszcza w przypadku postaci Archanioła Michała), znalazło się tu również miejsce Matki Bożej Dobrej Opieki z tej samej świątyni oraz kilku scen z fresku z apsydy przyszpitalnej kaplicy św. Anny we Fromborku. Warto przyjrzeć się bliżej ich szerokiej symbolice, a także analogiom prezentowanym na stronie poświęconej wystawie – w tym przypadku jest ona doskonałym rozwinięciem i uzupełnieniem dla eksponatów zgromadzonych w dwóch niewielkich salach.

Niebiańska opieka, fot. W. Rydzyńska

Piekło z fresku w kaplicy św. Anny, fot. W. Rydzyńska

Najdziwniejszą chyba rzeczą w tematyce życia po śmierci jest czyśćcowa faryna, na którą koniecznie trzeba zwrócić uwagę zwiedzając wystawę. Jak można przeczytać na towarzyszącym jej opisie, jest to rodzaj gry służącej wspomożeniu dusz czyśćcowych. Ze skarbony towarzyszącej tablicy (niestety skarbona się nie zachowała) należało wylosować karteczkę z wypisaną kategorią dusz cierpiących w czyśćcu, która oczekiwała modlitwy dla ulżenia jej boleściom. Jak się okazuje, w ogóle XVII i XVIII w. były czasem powszechnej wiary w konieczność modlitwy za dusze czyśćcowe, co zaowocowało rozwojem licznych gier, loterii i obrazów z liczydłami modlitw za pokutujących nieszczęśników. Grano nawet w modlitewne karty!

Czyśćcowa faryna, fot. W. Rydzyńska

Warto przyjrzeć się bliżej całemu misterium śmierci, które dla naszych antenatów było czymś naturalnym i oswojonym – dla nas coraz częściej bywa kompletną niewiadomą. Unikamy tematu śmierci na co dzień, nasi najbliżsi umierają w szpitalach lub hospicjach, nie jest nam znany koszmar wojny, poza kwestią eutanazji śmierć nie istnieje również w mediach czy przestrzeni społecznej… Co my właściwie wiemy o umieraniu?

Od zawsze chyba ludzkość zadawała sobie pytanie: Czym jest śmierć? Odpowiedzi na to pytanie jest zapewne tyle, ilu ludzi je stawiających. Śmierć – od personifikacji  do bezosobowego braku ukochanej osoby – przybiera tak różnorodne formy i tyle odmiennych wymiarów, że ciężko jest zmieścić je w dwóch niewielkich salach. Największą zaletą wystawy „Mors ianua vitae” jest właśnie jej wielopłaszczyznowość i umiejętność zaprezentowania większości fascynujących aspektów tematu przewodniego. Często odbywa się to jedynie za pomocą zasygnalizowania kwestii – na tyle jednak umiejętnie, że skłania do głębszego przemyślenia sprawy.

Na zakończenie nie można oczywiście zapomnieć o pochówku pewnego słynnego astronoma (lub kogoś zupełnie innego, ale z jego nagrobkiem)…

Grób Mikołaja Kopernika – gdzie on trafił po śmierci?, fot. W. Rydzyńska

Uwaga! Wystawa adresowana jest do zwiedzających od 12. roku życia.

Strona internetowa wzstawy: „Mors ianua vitae”

Muzeum Mikołaja Kopernika we Fromborku, 27.10.2012 – 31.07.2014

Adres:

Muzeum Mikołaja Kopernika,Pałac Biskupi
ul. Katedralna 8
14-530 Frombork

www.frombork.art.pl

Godziny otwarcia i ceny biletów znajdziecie w naszym wpisie dot. Muzeum Mikołaja Kopernika we Fromborku.

About Wioleta Jaskólska

Absolwentka Instytutu Archeologii Uniwersytetu Warszawskiego, założycielka SKN Hanza. Zainteresowana okresem wędrówek ludów i wczesnym średniowieczem, głównie w basenie Morza Bałtyckiego, a także zastosowaniem geodezji w archeologii. Inspektor ochrony zabytków, a w wolnych chwilach nałogowy "zwiedzacz"